Kocie szaleństwo

Wakacje nie muszą być nudne. Wystarczy realizować marzenia ... o kotach. Bardzo chciałabym mieć stadko kotków, ale... No właśnie! Lupus nie byłby z tego zadowolony. Co myśli o kotach...  nie trudno zgadnąć :)

... i tak powstało kilka kotów, które siedzą wszędzie.

Gustaw lubi książki. Wybrał więc miejsce przy regale :)

Witek to kot marzyciel. Siedzi na parapecie i patrzy w siną dal...

Lula to kot klamkowy - będzie strzegła wejścia do pokoju ...

GrymasBerta to para nie z tego świata. Szukają swojego miejsca na ziemi.

Mateusz i Stefan to bajkowe koty, które chętnie pobawią się z dziećmi.

Maurycy i Julek znalazły już swój szczęśliwy domek ;) 

... a co na to Lupus ?

teraz można spokojnie pospać.

0 Comments

PRZEPIŚNIK - przepis na porządek

Moim ulubionym zajęciem oprócz wyszywania, szycia, dziergania jest scrapbooking. Lubię sama robić kartki świąteczne, urodzinowe, albumiki dla dzieciaków, zdarzało się też robić zaproszenia ślubne czy komunijne, ale tylko wtedy gdy były komuś potrzebne. Uwielbiam wymyślać kompozycje z kolorowych papierów, różnych wzorów i kształtów. Co jakiś czas dokupuję nowe wykrojniki i uzbierała się już tego niemała kolekcja.

Długie zimowe wieczory trzeba czymś zająć i wpadł mi do głowy pomysł zrobienia czegoś dla siebie. PRZEPIŚNIK - ozdobny zeszyt na przepisy.

Mam już dosyć porozrzucanych kartek i karteczek z przepisami, a moja lodówka w pewnym momencie zaczęła przypominać słup ogłoszeniowy.

DOŚĆ trzeba coś z tym zrobić!

Widziałam w sprzedaży takie zeszyty na przepisy, ale wydawały mi się dość drogie. Przecież sama mogę taki zrobić. Kupiłam zeszyt na sprężynie z dość grubymi kartkami, rozbroiłam go i co 15 stronę włożyłam przekładkę aby łatwo było w nim odnaleźć odpowiedni przepis.  

i tak krok po kroku powstał mój pierwszy przepiśnik z kolorowymi przekładkami, których jeszcze nie podpisałam.  

Długo się tym ,,dziełem” nie nacieszyłam. Karolina już go sobie zamówiła. Cieszę się, że jej się spodobał.  

No i poszła lawina.

Zrobiłam drugi przepiśnik dla mojej przyjaciółki Marysi. Ten już bardziej rozbudowany o dodatkowe kieszonki na luźne karteczki.

następny będzie dla Lupusa ;)


...a kiedy dla mnie???

Lodówka nadal robi za ,,słup ogłoszeniowy”, ale już niedługo ...

Listopad - pasmo nieszczęśliwych wypadków

Pięknie zaczął się miesiąc. Pogoda jak na tę porę roku wspaniała. Tylko spacerować po kolorowym dywanie usłanym z liści.

Napawając się urokami przyrody spacerowaliśmy z Lupusem po lesie i nic nie zapowiadało nieszczęścia. Spotkanie ze znajomymi pieskami, harce i zabawa na całego. W pewnym momencie przyjaciel Lupusa, mały buldożek francuski rzucił się z agresją na niczego nie spodziewającego się miśka. Lupus ze stoickim spokojem próbował wyciszyć agresora przyciskając go swoim ciałem do ziemi. Ten jednak nie odpuszczał. Potrzebna była nasza natychmiastowa interwencja. Buldożek odciągnięty przez swoją panią jeszcze miał ochotę na wyładowanie swoich emocji lecz Lupus ze spuszczoną głową odszedł nie oglądając się za nikim. Nawet do mnie nie podszedł. Ruszył w stronę domu. Nie sądziłam, że może się coś stać mojemu olbrzymowi w starciu z tak mały pieskiem.

A jednak.

Lupus krwawił. Krew ciurkała z jego lewego ucha. Próbowałam przemyć ranę, ale już wiedziałam, że sama sobie nie poradzę. Ucho musiało być szyte.

I tak skończył się nasz piękny listopadowy spacer.

Lupus pomału dochodzi do zdrowia, a tu nagle taka wiadomość. Kundelka Sonia, dla której szyłam kubraczek wpadła pod samochód na osiedlowej, spokojnej uliczce. Nie doczekała się świątecznego prezentu :(

Nie minął tydzień i kolejne nieszczęście.

Pożegnaliśmy naszą papużkę falistą Julkę :(

Czy to już koniec nieszczęśliwych zdarzeń w tym miesiącu?

0 Comments

Szycia ciąg dalszy

I co tu robić w tak piękne popołudnie? Maszyna rozstawiona, aż żal pakować ją do szafy. Od jakiegoś czasu Karolina męczy mnie o pokrowiec na Romka. (Romek to jej laptop - tak dziwacznie nazwała ten jakże pożyteczny przedmiot)). Wybrała nawet materiał, z którego chciałaby to „ubranko”. To do dzieła. Wykrój bardzo prosty, środek pokrowca wyłożyłam mięciutkim polarkiem, zapięcie na rzepy i gotowe. Nie wiem czy jej się spodoba. Przyjedzie do domu za kilka dni to się okaże.  

Jak wpadłam w ciąg szycia to może jeszcze uszyję coś dla siebie? Od dawna nosiłam się z zamiarem uszycia dużej torby na zakupy. Materiał jest, więc zabieram się do pracy. Wyszła SUPER TORBA - szerokości 40cm, długości 48 cm, z podszewką i wewnętrzną kieszonką na klucze, portfel i inne drobiazgi. Szelki uszyłam długie (60 cm), żeby łatwiej było nosić na ramieniu ciężką, wypakowaną zakupami. Ale coś mi się wydaje, że chyba przesadziłam z tą wielkością. To nic. Moja córeczka z pewnością zabierze mi ją i po problemie.

Czyżbym znowu nie miała nic dla siebie? Znalazłam jeszcze całkiem spory kawałek materiału, z którego wyjdzie zupełnie ładna torba. Teraz już na pewno dla mnie. Podobnie jak poprzednią uszyłam z podszewką, wewnętrzną kieszonką tylko szelki o 5 cm krótsze. I co? Wcale nie jest mniejsza – ma trochę inny kształt, ale pojemność ta sama. Jest „bardziej szersza niż dłuższa” - szer. 48 cm, długość 38 cm. Może być.  

Uszyłabym jeszcze jakąś torbę, tylko nie wiem po co ich tyle? Może nadarzy się okazja i zrobię komuś prezent?  

0 Comments

Kubraczek dla Soni

Uszyć kubraczek dla pieska? Nie ma problemu...

A jednak jest!!!

Najpierw trzeba mieć pieska i to takiego, któremu kubraczek będzie potrzebny. Mojemu miśkowi raczej do niczego się nie przyda. Ma tak ciepłe futro, że nawet najsroższa zima mu nie straszna i w końcu jakby wyglądał w mundurku? Nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć. Wystarczy, że zimową porą chodzi w butach i wcale nie jest z tego zadowolony. Ale cóż, jak mus to mus i śnieg nie lepi się do łap. Może tak trzeba.

Wróćmy jednak do kubraczka, bardzo chciałam go uszyć pewnej kundelce z sąsiedztwa, która zimą marznie, a Pani czasami otula ją w dość dziwaczny sweterek i nieboraczka trochę się wstydzi. Postanowiłam, że uszyję do zimy jakiś gustowny kubraczek i sprawię tym starszej Pani i jej pupilce prezent na zimę. Długo szukałam gotowego wykroju i nic nie wpadło mi w ręce, aż tu nadarzyła się okazja. Na krótkie wakacje przybyła do naszego domu urocza beagielka - Tori. Wielkością bardzo podobna do Soni. W tej sytuacji zabrałam się do pracy, bo czasu niewiele, a i doświadczenie żadne. Nigdy nie szyłam kubraczków dla piesków. Zrobiłam formę z papieru posługując się wymiarami wziętymi z beagielki. Papierowa forma dość dobrze leżała na Tori. Modelka spokojnie przyglądała się moim poczynaniom, nie protestując i ze stoickim spokojem znosiła papierowy strój. Wszystko pasowało jak ulał. Teraz tylko wybór odpowiedniego materiału, maszyna do szycia i gotowe. Praca zajęła mi kilka godzin. Kubraczek był gotowy, więc przymiarka i sesja zdjęciowa.

Modelka Tori w nowym kubraczku
Modelka Tori w nowym kubraczku

Jak na pierwszy raz, jestem zadowolona ze swojego dzieła, a i Tori też dumnie paradowała w czerwonym kubraczku. Wprawdzie tylko po mieszkaniu, ale myślę, że nie miałaby nic przeciwko temu by wyjść tak gustownie ubrana na krótki spacerek. Mam ogromną nadzieję, że Soni i jej Pani spodoba się takie ubranko na zimę. Czerwony polarek z pewnością ochroni przed mrozem i być może poprawi samopoczucie psinki. Może już nie będzie się wstydziła swojego niemodnego ubranka. Co o tym myślicie? 

0 Comments
Comments: 1
  • #1

    TERESA (Monday, 16 March 2015 19:13)

    No jak zwykle zawsze cos fajnego wymymślisz, zdolna jesteś niesłychanie.
    A KIEDY DLA MNIE???
    Zapewniam zwrot kosztów za zakupione materiały!