Listopad - pasmo nieszczęśliwych wypadków

Pięknie zaczął się miesiąc. Pogoda jak na tę porę roku wspaniała. Tylko spacerować po kolorowym dywanie usłanym z liści.

Napawając się urokami przyrody spacerowaliśmy z Lupusem po lesie i nic nie zapowiadało nieszczęścia. Spotkanie ze znajomymi pieskami, harce i zabawa na całego. W pewnym momencie przyjaciel Lupusa, mały buldożek francuski rzucił się z agresją na niczego nie spodziewającego się miśka. Lupus ze stoickim spokojem próbował wyciszyć agresora przyciskając go swoim ciałem do ziemi. Ten jednak nie odpuszczał. Potrzebna była nasza natychmiastowa interwencja. Buldożek odciągnięty przez swoją panią jeszcze miał ochotę na wyładowanie swoich emocji lecz Lupus ze spuszczoną głową odszedł nie oglądając się za nikim. Nawet do mnie nie podszedł. Ruszył w stronę domu. Nie sądziłam, że może się coś stać mojemu olbrzymowi w starciu z tak mały pieskiem.

A jednak.

Lupus krwawił. Krew ciurkała z jego lewego ucha. Próbowałam przemyć ranę, ale już wiedziałam, że sama sobie nie poradzę. Ucho musiało być szyte.

I tak skończył się nasz piękny listopadowy spacer.

Lupus pomału dochodzi do zdrowia, a tu nagle taka wiadomość. Kundelka Sonia, dla której szyłam kubraczek wpadła pod samochód na osiedlowej, spokojnej uliczce. Nie doczekała się świątecznego prezentu :(

Nie minął tydzień i kolejne nieszczęście.

Pożegnaliśmy naszą papużkę falistą Julkę :(

Czy to już koniec nieszczęśliwych zdarzeń w tym miesiącu?

Write a comment

Comments: 0